Teksty (Reklama: automatyka do bram ,)

Schwycił Deckera za ramię, ale Decker nie zareagował ani słowem. W gruncie rzeczy ucieszył się z tego gestu. Gdy go wleczono przez deszcz w stronę szerokich kamiennych schodów prowadzących do domu, udał, że się potknął. Upadł koło jakiegoś krzaczka i wrzucił pod niego nadajnik, po czym pozwolił, żeby prowadzący go mężczyzna poderwał go na nogi i zaciągnął do domu. Czuł mróz w okolicy serca. Najpierw w mroku obszernego holu o marmurowej posadzce zauważył uzbrojonego strażnika z groźnym pitbullem przy nodze. Potem już niewiele miał czasu, żeby się rozglądać, gdyż poprowadzono go korytarzem z dębową boazerią, przez podwójne drzwi, do gabinetu, wyłożonego grubym dywanem. Na ścianie na wprost Deckera ustawione były oprawione w skórę książki. Po prawej stronie wisiały w ramkach zdjęcia rodzinne. Pod ścianą z lewej strony stały oszklone gabloty z wazami. Środek pokoju zajmowało szerokie, zabytkowe biurko, za którym siedział niewysoki, ubrany w drogi granatowy garnitur mężczyzna w wieku około siedemdziesięciu lat. Wypuszczał dym z cygara i patrzył na Deckera spod przymrużonych powiek. Człowiek ten miał ascetyczne rysy twarzy, dołek w brodzie i bruzdy na obydwu policzkach. Głęboka opalenizna podkreślała jego gęste siwe włosy.

(Reklama: , pościel dla dzieci ,pozycjonowanie stron www )